Gdy dzień nad Tamizą robi się coraz krótszy i gęsty tak, że niemal czuć w powietrzu ciężki zapach skóry, tweedu z… nutką nostalgii — wiem, że to doskonały moment na skrojenie nowej opowieści! A tym razem pora na ikoniczną (przynajmniej dla fanów mody) Savile Row – jedną z najbardziej stylowych i prestiżowych ulic Londynu, owianą…
EggBreak – czyli niezłe jaja na Notting Hill!
To miał być leniwy brunch z Laurą, która tego dnia „sprzedała” mi to prawie nowe miejsce na mapie zachodniego Londynu, w samym centrum Notting Hill. Miałyśmy delektować się jedzeniem i swoim towarzystwem i dopiero w połowie spotkania odpaliła mi się Blondynka nad Tamizą, która zarządała sprawozdania z tej mojej prywatnej wizyty w jajecznym raju. A…
The Grapes – historyczny pub Gandalfa w dokach nad Tamizą
Po małej wakacyjnej przerwie dziś znów przenoszę Was nad Tamizę, tym razem w stronę Limehouse, gdzie znajduje się pub, który liczy sobie więcej lat niż taka na przykład St. Paul’s Cathedral. Opowiem Wam o The Grapes, dawnym The Bunch of Grapes, które stoi w tym samym miejscu nieprzerwanie od 1583 roku! Zanim pomyślicie sobie „wow,…
Wimbledon z truskawkami i bitą śmietaną
Dopóki piłka w grze, zwłaszcza piłka naszej Igusi, warto pochylić się nad fenomenem tego ikonicznego turnieju tenisowego. A że o tenisie ziemnym wiem tyle co i o stołowym (czyli zupełnie nic) pozostaje mi zasiąść do wimbledonowego stołu, by opisać Wam pewien kultowy deser, który towarzyszy londyńskim rozgrywkom Wielkiego Szlema od początku istnienia turnieju, czyli od…
Marlow – uroczy kurort tuż pod Londynem
Najwyższy czas na małą opowieść o równie małej podlondyńskiej mieścinie, której na tym blogu nie sposób pominąć, a to z kilku powodów. Po pierwsze Marlow należy pokazać, bo przez parę stuleci uczciwie sobie na to zapracowało zyskując miano „najfajniejszego” miejsca do życia we wszystkich hrabstwach Wielkiej Brytanii – zdobywając w ten sposób lokatę w pierwszej…
Kolacja ze Stingiem w Villa di Geggiano
Są w Londynie (i nie tylko), miejsca, które wprawiają moją podświadomość w stan dziwnych wibracji, początkowo jedynie kusząc, a gdy te dyskretne sygnały nie działają, wręcz zmuszając mnie do koniecznych (zdaniem mojej podświadomości) ich odwiedzin. Tak właśnie było z Villa di Geggiano. Ilekroć mijałam tę stylową restaurację z eleganckim ogródkiem, ulokowaną pomiędzy Hammersmith – dzielanką…
St James’s Street pełna „sklepów z wyższych sfer”
Jeśli już snobować się na shopping w Londynie to z pewnością nie na coraz bardziej „obglęzłej i opaździałej” Oxford Street (o tym, że i czemu zeszła ona na psy opowiem już wkrótce) ani nawet nie na słynącej z dr







