BlondynkaNadTamiza
Menu
  • HOME
  • O BLOGU
  • SPACERUJE
  • ZWIEDZA
  • POLECA
  • PODRÓŻUJE
  • SMAKUJE
  • OSZCZĘDZA
  • ZAGLĄDA
  • ROZMAWIA
Menu

Wycieczka promem i zwiedzanie zamku Hampton Court

Posted on 2023-05-242023-07-11 by Anna Kolczyńska

Jak sama nazwa tego bloga wyraźnie wskazuje, będziecie ze mną nad Tamizą – dosłownie, a nie w przenośni – więcej niż często. Zresztą nie tylko nad samą rzeką, ale nad licznymi w tym mieście kanałami, jeziorami, oczkami wodnymi, a nawet nad morzem. Bo wypady nad morze, to także część londyńskiej codzienności. Wiele z nich zabiera nie więcej, niż dwie godziny jazdy samochodem w jedną stronę. To trochę tak jakby z Warszawy wybrać się nad Zalew Zegrzyński (no może jak zwykle odrobinę przesadziłam😊).

...w piękny rejs!

Czas na pierwszą wodną wycieczkę – promem. Turystycznych kursów po Tamizie tym środkiem transportu jest cała masa. Można wybierać nie tylko spomiędzy interesujących tras i kierunków, ale także ze zróżnicowanej oferty cenowej.

Jednymi z moich ulubionych są romantyczne trasy wieczorową porą, kiedy to prom odpływa, z którejś z przystani w centrum Londynu, jeszcze przed zachodem słońca. Płynie przez około dwie godziny, wzdłuż nabrzeży naszpikowanych ikonicznymi budowlami stolicy, a potem zawraca prezentując pasażerom wieczorną i nocną panoramę miasta roziskrzoną efektownie podświetlonymi mostami i budynkami.

IMG-2699
IMG-2717
IMG-1728

Są także dzienne kursy tramwajami wodnymi np. w stronę Greenwich, których cena jest porównywalna z ceną transportu miejskiego (ok 8 funtów w jedną stronę). To świetna opcja dla tych, którzy chcą zobaczyć jak najwięcej zabytków w jak najkrótszym czasie.  I wreszcie są kursy typowo wycieczkowe z przewodnikiem. I na taki Was dziś zabiorę.

Wycieczkowy bonus

Ta przejażdżka po Tamizie jest podwójnie atrakcyjna, bo jest jak 2IN1. Po pierwsze – super kurs z przewodnikiem opowiadającym (w języku Szekspira) ciekawe anegdoty o każdym z mijanych miejsc i budynków. Po drugie – zwiedzanie malowniczego zamku Hampton Court, do którego prom dopływa (tutaj).

Wycieczkę najlepiej zacząć z przystani promowej w Richmond, które samo w sobie jest perełką Londynu i na pewno poświęcę mu sporo miejsca na moim blogu. Trwający 1,5 godziny rejs kosztuje 12,5 funta od osoby, w jedną stronę i wiedzie przez malownicze i nieco dzikie wybrzeża Tamizy wzdłuż Richmond, Glover’s Island, Eal Pie Island, Twickenham, Teddington, Kingston, Thames Ditton Island, East Molesey aż do Hampton Court właśnie.

image00059
image00049
image00045
image00052

Trasę z Richmond do Kingston – pierwszej siedziby angielskich królów, można przejść pieszo, w ramach długiego spaceru, podczas którego ma się wrażenie wypadu za miasto. Jest zielono, miejscami dziko i sielsko – ale to jedna z wielu zalet Londynu – ten miejski kolos przypomina, w niektórych swoich fragmentach, uroczą wioskę – nie mylić z wiochą!

Sielsko-anielskie widoki znad rzeki

Trasa wycieczkowa do Hampton Court to idealna propozycja na niedzielne przedpołudnie, od wiosny do jesieni. Mijane po drodze malownicze rezydencje, wille i domki nad Tamizą wyglądają jak wystawione do konkursu na najładniejszą londyńską posiadłość z prywatnym dostępem do wody. W ramach rzecznych atrakcji przewidziany jest krótki przystanek przy jednej z tam, w czasie, którego wyrównywany jest poziom wód pomiędzy dwoma odcinkami rzeki. Kolejny bonus to oczywiście malownicze pejzaże, które aż proszą się o wrzutkę na Instagrama.

image00051
image00054
image00047
image00048
image00065
image00067
image00066
image00064
image00063
image00057

Pałacowy koniec trasy

Po relaksującej wycieczce trafiamy na nabrzeże z imponującą perspektywą zamku Hampton Court. Jego zwiedzanie to osobny wydatek, nie wliczony w cenę wodnej przejażdżki, jednak wierzę, że każdy kto tylko ujrzy ten efektowny zabytek renesansowej architektury, nie odmówi sobie zakupu biletów (tutaj)

Jeśli wizyta w zamku-pałacu miałaby być celem, samym w sobie, to można tu także dojechać z centrum Londynu pociągiem, ze stacji Waterloo i obsługiwanym przez stację kolejową Hampton Court w East Molesey, (w strefie TFL 6). Przed bramą zamku zatrzymują się też linie autobusowe: 216, 411 i R68.

Henryk VIII zaprasza!

Naprawdę warto poświęcić trochę czasu na odkrywanie Hampton Court Castle, nie tylko dlatego, że to jedna z najbardziej ulubionych rezydencji Henryka VIII. Otrzymał ją w 1529 roku od jej wcześniejszego właściciela kardynała Thomasa Wolseya, który gwałtownie wypadł z łask. I wnioskując z urody tego domostwa mógł się królowi ten prezent i sam gest kardynała spodobać. 

image00042
image00007
image00040

W okresie Tudorów rezydencja ta była sceną wielu wydarzeń historycznych. To tu w 1537 roku urodził się upragniony męski dziedzic króla, przyszły Edward VI, a matka dziecka, Jane Seymour, zmarła w Hapmton Court dwa tygodnie później.

image00034
image00023
image00036
image00011
image00010

Architektoniczna wariacja Wilhelma III

Jeżeli lubicie budowle z czasów Tudorów koniecznie powinniście tu zajrzeć. Pomimo, że znaczna część zamku uległa przeobrażeniu za sprawą króla Wilhelma III, który w następnym stuleciu zarządził ogromną przebudowę, zmieniając część renesansowej architektury w barokowe caco, które miało konkurować z Wersalem. Ten dziwny zlepek architektonicznych stylów pozostaje we względnej jedności za sprawą użycia podobnego budulca, w postaci różowych cegieł. 

image00060
image00026
image00021
image00030
image00032
image00031
image00024
image00012
image00013
image00027

Amatorów zwiedzania zabytków może zainteresować pokaźny zbiór dzieł sztuki z Kolekcji Królewskiej, pięknie zaaranżowane pałacowe ogrody ze słynnym labiryntem i zabytkowy królewski kort tenisowy.

image00028
image00017
image00019
image00018
image00025
image00020
image00005

Wystawiennictwo najwyższej próby

Ale dla mnie największym atutem tego miejsca jest jego przygotowanie pod kątem wystawienniczym i muzealnym – ktoś kto opracowywał zabytkowe wnętrza dla potrzeb zwiedzających dobrze odrobił swoje lekcje. Świetnie wprowadzone multimedia, które w kilku salach, za sprawą projekcji w 3D, „przenoszą” oglądającego do czasów Tudorów, starannie odtworzone artefakty pozwalające dokładnie wyobrazić sobie jak mogła wyglądać zamkowa kuchnia czy spiżarnia i wreszcie restauracja zaaranżowana na wzór dawnej dworskiej jadalni, z menu właściwemu czasom królowej Elżbiety I – to pomysły i rozwiązania warte oklasków!

image00038
image00037
image00035

Wycieczka do ulubionego zamku Henryka VIII to nostalgiczna podróż do przeszłości. Jest idealną propozycją dla osób, w każdym wieku, a perspektywa zdobycia serii instagramerskich fotek skusi niejedną influencerkę – jak przypuszczam.     

Jeśli ten post albo mój blog spodobał Ci się na tyle, żeby postawić mi symboliczną angielską herbatkę albo kieliszek prosecco, (które piję jak herbatkę), to wystarczy, że klikniesz przycisk poniżej.

Dziękuję i obiecuję, że wzniosę toast za Twoje zdrowie (także herbatką, jak będzie trzeba)!

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

BLONDYNKA O SOBIE


„Kobieta renesansu”, która żadnej pracy się nie boi (ale niektórych profesji, z zasady, unika). Plastyczka, absolwentka archeologii śródziemnomorskiej (z miłości do egipskich starożytności), reporterka telewizyjna, stylistka wnętrz, rzeczniczka prasowa jednego z warszawskich muzeów, redaktorka merytoryczna (od zawsze i na zawsze), szefowa pewnej ważnej kampanii (ale nie wrześniowej), działaczka polonijna. Obecnie kuratorka i propagatorka sztuki.


Po pracy: projektantka kolczyków i zwariowanych nakryć głowy, dekoratorka tortów, a incydentalnie sopranistka pewnego londyńskiego chóru. Spontaniczna podróżniczka, tropicielka absurdów, dociekliwa zwiedzaczka i niestrudzona spacerowiczka, spostrzegawcza Cyklopka dokumentująca wszystko trzecim okiem (obiektywu).


Blondynka od zawsze, od niedawna blogerka (czyli bLONDYNka nad Tamizą) opisująca uroki Londynu. Mieszkanka stolicy Wielkiej Brytanii (od prawie dekady) zakochana w tym mieście po uszy i oczy, czyli


Ania Kolczyńska

  • O BLOGU
  • OSZCZĘDZA
  • PODRÓŻUJE
  • POLECA
  • ROZMAWIA
  • SMAKUJE
  • SPACERUJE
  • ZAGLĄDA
  • ZWIEDZA

WSPARCIE BLOGA

Jeśli ten post albo mój blog spodobał Ci się na tyle, żeby postawić mi symboliczną angielską herbatkę albo kieliszek prosecco, (które piję jak herbatkę), to wystarczy, że klikniesz przycisk poniżej.

Dziękuję i obiecuję, że wzniosę toast za Twoje zdrowie (także herbatką, jak będzie trzeba)!

FOLLOW ME

©2022 | Anna Kolczyńska