BlondynkaNadTamiza
Menu
  • HOME
  • O BLOGU
  • SPACERUJE
  • ZWIEDZA
  • POLECA
  • PODRÓŻUJE
  • SMAKUJE
  • OSZCZĘDZA
  • ZAGLĄDA
  • ROZMAWIA
Menu

Cadogan Hall – londyńska świątynia muzyki

Posted on 2022-11-102022-11-17 by Anna Kolczyńska

Jeśli już tu zajrzeliście to zdecydowanie bardziej zaufajcie słowu „poleca” niż że „blondynka”, bo moje rekomendacje będą niemal zawsze wsparte podpowiedziami i inspiracjami z najwyższej półki – czyli z mojego wyrobionego kulturalnie otoczenia.

Zacznijmy od muzyki

Polecanie miejsc, imprez, koncertów, wystaw i rozmaitych wydarzeń towarzysko-kulturalnych zaczynam „z wysokiego C”, bo rzecz dotyczy muzyki oraz wyjątkowego miejsca na „C” właśnie, które z niej słynie i serwuje ją cyklicznie w najlepszym wydaniu. Muzyczny Londyn to temat na wielotomową encyklopedię, a dla mnie okazja, żeby „sprzedać” Wam zacne i może nie zawsze oczywiste tropy. Numerem jeden na mojej subiektywnej liście muzycznych miejsc, które trzeba w tym mieście odwiedzić jest Cadogan Hall. Sala koncertowa usytuowana w najbardziej posh „kwadracie”. Słowo kwadrat w tym przypadku pasuje jak ulał, bo Cadogan mieści się tuż przy skwerze – Sloane Square, a ten z kolei wieńczy Sloane Street – jedną z najdroższych ulic Lodynu, usianą butikami ikonicznych i ekskluzywnych domów mody (kiedyś z pewnością na nią z Wami wrócę). A wszystko to w dzielnicy Chelsea, w Royal Borough of Kensington and Chelsea.

Dlaczego sacrum?

Sam budynek Cadogan Hall jest nieco schowany za frontalnie do skweru ustawionymi kamienicami. Ale dzięki swej strzelistej wieży, z malowniczą i oryginalną kopułą, ma szansę być dostrzeżony przez wprawne oko poszukującego go melomana. Po co sali koncertowej wieża, zapytacie? No cóż, pierwotnie to, co teraz funkcjonuje jako „świątynia muzyki” było owszem świątynią, ale Chrystusa – kościołem o tej właśnie nazwie, ukończonym w 1907 roku, według projektów w stylu odrodzenia bizantyjskiego, przez architekta Roberta Fellowesa Chisholma. Przez lata, nie mając pojęcia o tych sakralnych konotacjach, zachwycałam się orientalnym sznytem tej budowli, czując w duszy, że to miejsce więcej ma wspólnego z sacrum niż z profanum.  

Orkiestrowa mekka

Fanom muzyki należy się krzepiąca informacja, że może się ich tu zmieścić 950-ciu podczas jednego koncertu. A tym, którzy żywią szczególny sentyment do muzyki orkiestrowej – że rezydującym zespołem muzycznym w Cadogan Hall jest Royal Philharmonic Orchestra (RPO), pierwsza londyńska orkiestra, która ma stałą siedzibę. Od 2005 roku Cadogan Hall służy również jako miejsce koncertów muzyki kameralnej w ramach The Proms podczas poniedziałkowych lunchów i sobotnich poranków Proms (to letni ośmiotygodniowy sezon codziennych koncertów klasycznej muzyki orkiestrowej, uznawany za największy i najbardziej demokratyczny festiwal muzyczny na świecie). Jest to również jedna z dwóch głównych londyńskich lokalizacji Orpheus Sinfonia – orkiestry młodych muzyków, którzy mają szansę zdobywać w niej kolejne szlify tuż po ukończeniu konserwatorium.

Cadogan Hall po mojemu

Tyle oficjalnej prezentacji, a teraz pora na moje widzenie tego miejsca. Dlaczego spośród tylu innych sal koncertowych ta została moją ulubioną? Powodów jest jak zwykle kilka. Pierwszy to magia samego miejsca – minimalistyczna i dość kameralna sala koncertowa ze świetną akustyką, która podtrzymuje swój pierwotny  świątynny charakter. Tu rzeczywiście ma się szansę, by muzykę kontemplować. A jest co, bo starannie komponowany repertuar Cadogan Hall (drugi powód mojego uwielbienia) to muzyczna uczta dla każdego melomana. Ja, najczęściej trafiam tu na występy jazzowych tuzów. A tym, który szczególnie utwił mi w pamięci był ostatni (jak się wkrótce okazało) koncert mistrza Stańki z jego nowojorskim kwartetem, w listopadzie 2017 roku. Bywam tu także regularnie w ramach London Jazz Festival, które słynie z fantastycznych propozycji i prezentacji najjaśnieszych gwiazd światowego formatu –  i to jest trzeci z powodów za Cadogan.

Kolejna listopadowa edycja tego festiwalu przyniosła ze sobą dwa świetnie koncerty: pierwszy z nich – Tord Gustavsen Trio miał miejsce w piątek 11 listopada i oczywiście nie mogłam odmówić sobie tej muzyczno-jazzowej fiesty. Podobnie jak kilka dni póżniej, w środę 16 listopada, kiedy to w Southbank Centre (skądinąd równie ważnym muzycznym punkcie na mapie Londynu, do którego pewnie jeszcze razem trafimy), w ramach tego samego London Jazz Festival czekała na londyńczyków porcja jazzowych improwizacji w najlepszym wydaniu – koncert zatytułowany „Tomasz Stanko Story: BBC Orchestra i Marcin Wasilewski Trio”. Zatem na pewno warto mieć na oku repertuar Cadogan Hall, patrz tutaj, bo słynie on z wysmakowanych propozycji na znakomitym poziomie…

Zanim do Cadogan...

A skoro o uczcie mowa to w ramach ceremoniału odwiedzania Cadogan Hall zawsze zjawiam się tu odrobinę wcześniej, żeby delektować się pięknem okolicy (pięknej, bo odpowiednio drogiej). Zasiadam więc w moim ulubionym The Botanist (lokalu usytuowanym na roku Sloane Square z widokiem na Cadogan Hall), na małe co nieco np. lampkę aperitifu lub jeden z botanicznych autorskich koktajli z których słynie to miejsce. Ten o nazwie Botanist smakuje jak ambrozja i botaniczny jest nie tylko z nazwy, ale także z wyglądu, bo zewnętrzna ścianka wysokiego kieliszka ozdobiona jest floralnym motywem – pionowym szlaczkiem z prawdziwych roślin, (tutaj).

cadogan_drink

The Botanist to restauracja z europejskim menu, którego właściciele – bracia Ed i Tom Martinowie zadbali o jej wystrój i smaki w każdym detalu. A ich „attention to details”, to także pewien rodzaj czułości skierowanej w stronę najbliższych, czym dodatkowo mnie ujęli. Otóż w ramach otwierania swoich kilkunastu eleganckich restauracji, barów i pubów w najbardziej prestiżowych lokalizacjach Londynu, jeden z nich otworzyli w swojej rodzinnej miejscowości – tak, żeby rodzice mogli mieć możliwość chadzania do pubu, którego wcześniej tam nie było. Jak widać Brytyjczycy także mają fantazję.

cadogan_new_10

A wracając jeszcze na chwilę na Sloane Square to muszę koniecznie dodać, że jest on naszpikowany modnymi, „fancy” lokalami, restauracjami i barami, w których każdy (kto ma przy sobie odrobinę gotówki, rzecz jasna) znajdzie coś dla siebie. A jeśli fundusze pozwalają wyłącznie na bilet do Cadogan – to gwarantuję, że wizyta w nim jest najlepszą, bo duchową ucztą, która starczy za wszystkie inne.

cadogan_new_11
cagogan_new_13

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

BLONDYNKA O SOBIE


„Kobieta renesansu”, która żadnej pracy się nie boi (ale niektórych profesji, z zasady, unika). Plastyczka, absolwentka archeologii śródziemnomorskiej (z miłości do egipskich starożytności), reporterka telewizyjna, stylistka wnętrz, rzeczniczka prasowa jednego z warszawskich muzeów, redaktorka merytoryczna (od zawsze i na zawsze), szefowa pewnej ważnej kampanii (ale nie wrześniowej), działaczka polonijna. Obecnie kuratorka i propagatorka sztuki.


Po pracy: projektantka kolczyków i zwariowanych nakryć głowy, dekoratorka tortów, a incydentalnie sopranistka pewnego londyńskiego chóru. Spontaniczna podróżniczka, tropicielka absurdów, dociekliwa zwiedzaczka i niestrudzona spacerowiczka, spostrzegawcza Cyklopka dokumentująca wszystko trzecim okiem (obiektywu).


Blondynka od zawsze, od niedawna blogerka (czyli bLONDYNka nad Tamizą) opisująca uroki Londynu. Mieszkanka stolicy Wielkiej Brytanii (od prawie dekady) zakochana w tym mieście po uszy i oczy, czyli


Ania Kolczyńska

  • O BLOGU
  • OSZCZĘDZA
  • PODRÓŻUJE
  • POLECA
  • ROZMAWIA
  • SMAKUJE
  • SPACERUJE
  • ZAGLĄDA
  • ZWIEDZA

WSPARCIE BLOGA

Jeśli ten post albo mój blog spodobał Ci się na tyle, żeby postawić mi symboliczną angielską herbatkę albo kieliszek prosecco, (które piję jak herbatkę), to wystarczy, że klikniesz przycisk poniżej.

Dziękuję i obiecuję, że wzniosę toast za Twoje zdrowie (także herbatką, jak będzie trzeba)!

FOLLOW ME

©2022 | Anna Kolczyńska