Gdy tylko ktoś wspomina o spacerach nad Tamizą w zachodnim Londynie, większość przewodników i instagramowych ekspertów od zachodów słońca zgodnie krzyczy: „Richmond!”. I słusznie, bo jest piękne. Problem w tym, że czasami pół Londynu wpada na ten sam pomysł.
Jeśli więc marzy Wam się równie malownicza okolica, ale z nieco mniejszym tłokiem i większym poczuciem odkrywania lokalnych sekretów, mam propozycję. Kierunek: Twickenham.
Tak, to Twickenham – miejsce, które większości osób kojarzy się wyłącznie z rugby, stadionem i kibicami w każdym tutejszym pubie śpiewającymi po kilku pintach. A tymczasem kryje ono jedne z najładniejszych nadrzecznych zakątków w tej części Londynu.
Spacer nad Tamizą bez slalomu między turystami
Największą zaletą Twickenham jest to, że Tamiza płynie tu równie dostojnie jak w Richmond, ale atmosfera jest zdecydowanie bardziej lokalna i swobodna.
Można tu godzinami spacerować wzdłuż rzeki, obserwować łodzie kołyszące się przy brzegu i podziwiać eleganckie domy, których ceny skutecznie przypominają, że nadal znajdujemy się w Londynie.
To jedno z tych miejsc, gdzie człowiek nagle zaczyna rozważać zakup domu z własnym pomostem. Na szczęście po chwili sprawdza ceny nieruchomości i szybko wraca na ziemię. A ziemia w tym miejscu jest wyjątkowo urodziwa…
York House Gardens – mały włoski romans nad Tamizą
Prawdziwą perełką Twickenham są York House Gardens. To jeden z tych parków, które wyglądają tak, jakby ktoś przeniósł kawałek włoskiej rezydencji do zachodniego Londynu.
Największą atrakcją są słynne kamienne posągi zwane Naked Ladies – grupa rzeźb otaczających fontannę, która wygląda wyjątkowo efektownie w słoneczny dzień.
To także idealne miejsce na krótki odpoczynek podczas spaceru albo na zdjęcia, które później wywołają pytania: „To na pewno Londyn?”.
Eel Pie Island – wyspa z rockandrollową historią
Niewielu odwiedzających wie, że tuż obok znajduje się jedna z najbardziej niezwykłych londyńskich wysp. Eel Pie Island od lat pozostaje owiana lekką tajemnicą.
Prywatna wyspa połączona z lądem mostkiem była kiedyś legendarnym miejscem koncertów. W latach sześćdziesiątych występowały tu największe gwiazdy brytyjskiego rocka i bluesa. O jej burzliwej rockowej historii pisałam Wam tutaj.
Na co dzień wyspa nie jest dostępna dla zwiedzających, ale są takie dni, kiedy jest to możliwe, dlatego udało mi się zrobić dla Was kilka fotek, podczas niedawnego sobotniego spaceru). Jednak już sam spacer w jej okolicy pozwala poczuć nieco artystycznego klimatu, który nadal unosi się nad tym miejscem.
Marble Hill House – rys arystokratycznego Londynu
Jeżeli lubicie historyczne rezydencje i rozległe zielone przestrzenie, koniecznie zajrzyjcie do Marble Hill House. Ta elegancka XVIII-wieczna willa otoczona jest pięknym parkiem schodzącym niemal do samej Tamizy.
To świetne miejsce na piknik, książkę czy zwykłe nicnierobienie – aktywność zdecydowanie niedocenianą przez współczesny świat.
Orleans House Gallery – sztuka w nieoczywistym wydaniu
Twickenham potrafi zaskoczyć także miłośników kultury. Orleans House Gallery mieści się w zabytkowym kompleksie i słynie, przede wszystkim, z niezwykłej oktagonalnej sali barokowej.
Nawet osoby, które zwykle omijają galerie szerokim łukiem, często przyznają, że warto tu zajrzeć choćby dla samego wnętrza.
Church Street – lokalny klimat bez zadęcia
Jeśli po spacerze najdzie Was ochota na kawę, warto skręcić na Church Street. To jedna z najprzyjemniejszych uliczek w okolicy, pełna niezależnych sklepików, kawiarni i pubów.
Nie ma tu pośpiechu centralnego Londynu ani tłumów tak znanych z najbardziej modnych dzielnic stolicy. Jest za to przyjemne poczucie, że odkryliście miejsce, którego nie ma na każdej liście „Top 10 atrakcji Londynu”.
Czy Twickenham jest lepsze od Richmond?
Pewnie nie jest, ale i tak warto tu przyjechać. Słynne Richmond zachwyca rozmachem, wielkimi parkami i sławą najlepszej londyńskiej dzielnicy do zamieszkania. A Twickenham uwodzi spokojem, lokalnym charakterem i pięknymi widokami znad Tamizy bez konieczności walki o miejsce na ścieżce spacerowej.
Jeżeli więc następnym razem będziecie szukać zielonego zakątka na zachodzie Londynu, dajcie szansę Twickenham. Możliwe, że wrócicie do domu z nowym ulubionym miejscem i przekonaniem, że najlepsze londyńskie odkrycia często kryją się tuż obok tych najbardziej znanych.
Jak widzicie ja – Blondynka nad Tamizą – zachowałam trasę spacerową wzdłuż Twickenham – istną perełkę znad Tamizy, by zrobić z tego czarownego miejsca moją setną opowieść na tym blogu. Kto wie czy nie ostatnią?