To miał być leniwy brunch z Laurą, która tego dnia „sprzedała” mi to prawie nowe miejsce na mapie zachodniego Londynu, w samym centrum Notting Hill.
Miałyśmy delektować się jedzeniem i swoim towarzystwem i dopiero w połowie spotkania odpaliła mi się Blondynka nad Tamizą, która zarządała sprawozdania z tej mojej prywatnej wizyty w jajecznym raju.
A to dlatego, gdyż nagle okazało się, że to nie tylko modny lokal pełen hipsterskich fanów jajek we wszelkich mozliwych konfiguracjach, ale przede wszystkim to miejsce z kuchnią i kucharzami, którzy naprawdę mają jaja! I o tych jajach wiedzą wszystko, albo prawie wszystko.
Pod tym adresem mieszczącym się tuż za główną ulicą Nottinghill, w urokliwym, pastelowym budynku, kryje się pierwsze samodzielne przedsięwzięcie Ennismore’s (grupy stojącej za popularnymi hotelami Hoxton). Tym razem stworzyli oni przytulne, rustykalne wnętrze o swobodnej atmosferze w kolorach jajecznych, czyli białka z żółtkiem (od szczęśliwej kury).
Pełno tu oczywiście jajecznych gadżetów, książek, obrazków na ścianie i ceramicznych kubków reklamujących to miejsce (te ostatnie można nabyć w prawie rozsądnej cenie).
Restauracja zajmuje dwa piętra i w weekendy bywa bardzo zatłoczona, jak można się spodziewać po wysokiej jakości londyńskim lokalu serwującym brunch z pazurem (kurzym rzecz jasna).
O tych niewielkich rozmiarach lokalu i jego popularności warto pamiętać, szczególnie w weekendy, kiedy to trzeba stać w długiej kolejce do wolnego stolika. A kiedy już się przy nim zasiądzie to można rozkoszować się wyszukanym smakiem jajek tylko przez godzinę, potem trzeba zwolnić gorący blat kolejnym jajkożercom.
Ale jest na to sposób, proponuję zjawić się tu w weekend ok 14:30, kiedy tłum rzednie i wtedy można posiedzieć dłużej.
Znane jako „najlepiej strzeżony sekret zachodniego Londynu”, Eggbreak to jak już wspomniałam miejsce oferujące innowacyjne dania z jajek, wśród których największą chyba sławą cieszą się te przyrządzane po turecku. Gorąco je polecam. To pozycja obowiązkowa, jeśli kiedykolwiek tam będziecie!
Ale pomysł na jajko w nowej odsłonie czyha tu nawet w propozycji tak klasycznej jak choćby sałatka Cezar, w której filet z kurczaka zastępuje oczywiście jajko. A podkręcony smak dania to zasługa wyjątkowego sosu, który na moją prośbę przemiła pani kelnerka wyciągnęła od szefa kuchni obdarzonego wyjątkową kulinarną wyobraźnią.
Byłabym bardzo nielojalną klientką podprowadzającą smakowite sekrety spod kuchennego blatu, gdybym Wam teraz zdradziła tę niecodzienną recepturę. Wyjątkowo ciekawskim z Was podpowiem tylko, że robiąc biały sos musicie wziąć pod uwagę vinegar i parmezan, a wyjdzie Wam sałatka palce lizać.
I jest tylko jedna, za to pokaźnych rozmiarów, rysa na skorupce Eggbreaka. Tutejsze ceny to są naprawdę jakieś jaja (nomen omen) – sami przyznajcie 20 funtów za skromne danie z jajkiem albo nawet dwoma w roli głównej to nawet jak na Londyn sporo!
Jednak są i dobre wieści – otóż na oszczędnych czaka tu choćby deser palce lizać w postaci plastrów bananowego chlebka z mascarpone i borówkami za jedyne 9 funtów. A zatem wpadajcie, by wyskoczyć z kasy, wskakując jednocześnie na nowy poziom poznania smaku swojskiego jajka, które zaserwują Wam tutejsi kucharze z całą pewnością mądrzejsi od kury!

