BlondynkaNadTamiza
Menu
  • HOME
  • O BLOGU
  • SPACERUJE
  • ZWIEDZA
  • POLECA
  • PODRÓŻUJE
  • SMAKUJE
  • OSZCZĘDZA
  • ZAGLĄDA
  • ROZMAWIA
Menu

The Ship & Shovell – pub z metra cięty 

Posted on 2026-04-302026-04-30 by admin02

Są w Londynie miejsca, które opowiadają historię lepiej niż niejeden lokalny przewodnik. I są takie, które robią to z przymrużeniem oka. Dziś zabieram Was do pubu, który jest… przecięty na pół. Dosłownie. To jedyny londyński pub w dwóch częściach.

Na pierwszy rzut oka widać klasyczną, czerwoną fasadę. Złote litery, czarne drzwi, drewniane beczki przed wejściem. Klimat jak z londyńskiej pocztówki. Ale kiedy podniesiecie wzrok i przeczytacie szyld, wszystko staje się jasne: „The only London pub in two halves”.

Mowa o legendarnym The Ship & Shovell – miejscu, które jest jednym pubem… po dwóch stronach ulicy.

Podziemny tunel pod Craven Passage łączy oba wiktoriańskie budynki, skrywając wspólną kuchnię i piwnice. Ta undergroundowa infrastruktura umożliwia obu stronom działanie jako całość, pomimo wizerunkowego rozdzielenia.

Historia podzielona ulicą

Jak to możliwe? Otóż w XIX wieku przez środek budynku poprowadzono nową ulicę. Zamiast zamknąć interes, właściciele zrobili coś bardzo po londyńsku – dostosowali się. Pub został rozdzielony na dwie części, które do dziś funkcjonują jako jeden lokal. Każda strona ma własne wejście i wyraźny charakter, co pozwala odwiedzającym odkrywać obie części.

Przechodzisz przez ulicę – i nadal jesteś w tym samym pubie. To trochę jak brytyjskie małżeństwo: dystans bywa wskazany, ale więź pozostaje nierozerwalna. 

A trwa od dawien dawna, bo oba budynki zostały zbudowane w latach 1731-1733 jako domy szeregowe, a w 1970 roku otrzymały status Grade II, uznający ich znaczenie architektoniczne i historyczne.

Z kolei mało wyrafinowana nazwa pubu (Statek i Łopata) nawiązuje do czasów, gdy robotnicy pracujący przy rozładunku węgla i liczni marynarze upodobali sobie to miejsce.

Czerwień, złoto i wieczorne światła

Wieczorem przecięty pub wygląda jeszcze bardziej filmowo. Czerwona fasada lśni w świetle latarni, szyld z marynarzem kołysze się nad głową, a drewniane beczki stoją na straży tradycji.

To Londyn w wersji, którą kocham:

  • lekko niedoskonały
  • historyczny
  • z humorem

W środku – klasyczne drewno, piwo z kija i rozmowy, które płyną szybciej niż porter.

Londyńska ironia w praktyce

Uwielbiam takie historie. Chyba w żadnym innym mieście podział budynku na pół nie stałby się atrakcją turystyczną. A tu? Proszę bardzo. Zamiast problemu – marketingowy smaczek. Zamiast końca – nowy początek. I właśnie dlatego Londyn mnie nie nudzi. Bo tu nawet pub potrafi być opowieścią o elastyczności, historii i dystansie do siebie.

Jeśli więc spacerujecie wieczorem po centrum i zobaczycie czerwone drzwi po jednej stronie ulicy i niemal identyczne po drugiej – nie zdziwcie się.   

To nadal ten sam pub. Tylko w dwóch odsłonach.Blondynka nad Tamizą 🍷✨

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

BLONDYNKA O SOBIE


„Kobieta renesansu”, która żadnej pracy się nie boi (ale niektórych profesji, z zasady, unika). Plastyczka, absolwentka archeologii śródziemnomorskiej (z miłości do egipskich starożytności), reporterka telewizyjna, stylistka wnętrz, rzeczniczka prasowa jednego z warszawskich muzeów, redaktorka merytoryczna (od zawsze i na zawsze), szefowa pewnej ważnej kampanii (ale nie wrześniowej), działaczka polonijna. Obecnie kuratorka i propagatorka sztuki.


Po pracy: projektantka kolczyków i zwariowanych nakryć głowy, dekoratorka tortów, a incydentalnie sopranistka pewnego londyńskiego chóru. Spontaniczna podróżniczka, tropicielka absurdów, dociekliwa zwiedzaczka i niestrudzona spacerowiczka, spostrzegawcza Cyklopka dokumentująca wszystko trzecim okiem (obiektywu).


Blondynka od zawsze, od niedawna blogerka (czyli bLONDYNka nad Tamizą) opisująca uroki Londynu. Mieszkanka stolicy Wielkiej Brytanii (od prawie dekady) zakochana w tym mieście po uszy i oczy, czyli


Ania Kolczyńska

  • O BLOGU
  • OSZCZĘDZA
  • PODRÓŻUJE
  • POLECA
  • ROZMAWIA
  • SMAKUJE
  • SPACERUJE
  • ZAGLĄDA
  • ZWIEDZA

WSPARCIE BLOGA

Jeśli ten post albo mój blog spodobał Ci się na tyle, żeby postawić mi symboliczną angielską herbatkę albo kieliszek prosecco, (które piję jak herbatkę), to wystarczy, że klikniesz przycisk poniżej.

Dziękuję i obiecuję, że wzniosę toast za Twoje zdrowie (także herbatką, jak będzie trzeba)!

FOLLOW ME

©2022 | Anna Kolczyńska