BlondynkaNadTamiza
Menu
  • HOME
  • O BLOGU
  • SPACERUJE
  • ZWIEDZA
  • POLECA
  • PODRÓŻUJE
  • SMAKUJE
  • OSZCZĘDZA
  • ZAGLĄDA
  • ROZMAWIA
Menu

Little Ben Clock – mały brat Big Bena

Posted on 2025-01-272025-01-27 by admin02

Moja pierwsza po nowym roku opowieść będzie o upływie czasu, a właściwie o tykaniu zegara na pewnej wieży zegarowej w wersji mini. Zdradzę Wam przy tej okazji, że ikoniczny Big Ben ma swoją sekretną kopię i to w samym centrum Londynu.

Wielkie odmierzenie czas zacząć, dlatego mój wpis będzie starannie odmierzony, to znaczy będzie krótki jak sylwestrowe odmierzanie do północy i do tego zyska numer dość odświętny, bo okrągły, czyli 80! Tyle właśnie do tej pory zdołałam przygotować dla Was blogowych historii o rozmaitych zakątkach i sekretach Londynu wraz z przyległościami. A że większość z nich była niemiłosiernie długa to obiecałam sobie i Wam poprawę przynajmniej na ten jeden raz! Zatem już bez dalszych wstępów odpalam historię dotyczącą odmierzania – krótką jak strzelanie korków od szampana.

Skoro ma być odmierzanie i to na szybko to przecież nie wody w Tamizie, dlatego skierujmy wzrok ponad taflę tej rzeki i zobaczmy specjalistę od odmierzania… czasu, czyli słynnego Big Bena. O nim jako o najbardziej charakterystycznym, a więc turystycznym relikcie Londynu pisać nie będę, od razu przekierowując swoją i Waszą uwagę na jego młodszego i brzydszego brata, o którym być może nie wszyscy z Was wiedzą.

Nazywa się Little Ben Clock i w zamyśle jego twórców miał być bliźniaczo podobny do swojego słynnego brata Big Bena, ale wyszedł taki dość niewydarzony. Nie tylko dużo mniejszy, ale powiedzmy to sobie szczerze – dość szkaradny.  

Jeśli wiec będąc w Londynie zrezygnujecie z obowiązkowej sweet-foci z Big Benem za plecami, to zajrzyjcie nieopodal i cyknijcie sobie selfie z jego młodszym i mniejszym bratem, solidaryzując się z przedstawicielem mniej udanego rodzeństwa i w ten sposób symbolicznie wyrównując jego szanse. 

Little Ben Clock, choć wydaje się schowany, to w rzeczywistości znajduje się w bardzo poręcznej turystycznie okolicy, czyli na tyłach słynnego dworca Victoria Station. Ulokowany na małym placyku w otoczeniu eklektycznej zabudowy wygląda dość kuriozalnie i prawdopodobnie nikt z odwiedzających Londyn by się go tu nie spodziewał. 

Opisywanie Małego Bena zacznijmy od podania jego wieku. Otóż ta osobliwa wieża zegarowa pochodzi z roku 1892, a więc Little Ben jest o 33 lat młodszy od swojego neogotyckiego brata Big Bena. Zbudowany przez firmę Gillett & Johnston z Croydon został odsłonięty w południe 14 marca przez przewodniczącego komitetu w St George’s Vestry (odpowiedzialnego za jej powstanie), pana Maurice’a Pipera.

Choć ta wiktoriańska wieża zegarowa zazwyczaj opisywana jest jako replika Elizabeth Tower (czyli Big Bena) w małej skali, to różni się od niej tak bardzo, że najlepiej opisać ją jako luźną inspirację słynnym projektem. Została zamówiona przez Vestry of St. George’s Hanover-Square jako publiczne udogodnienie dla tych wszystkich, którzy spiesząc się na pociąg mogli stracić z oczu starszego brata Little Bena znajdującego się w Westminsterze.

Zegar stanął więc na skrzyżowaniu Victoria Street i Vauxhall Bridge Road, choć początkowo znajdował się on nieco na południe od obecnego miejsca, na małej wysepce dla ruchu ulicznego, obok podziemnych toalet. Istnieje sugestia, że ​​Mały Ben został wykorzystany, także po to, by ukryć szyb wentylacyjny owych miejskich szaletów!

Tymczasem z pewnością kryje on kilka innych niespodzianek. Pierwszą z nich jest jego kolor. Okazuje się, że ten obecny czarno-złoty wcale nie jest oryginalny, bo pierwotnie wieżę zegarową pomalowano na zielono. Miała aż trzy odcienie tego koloru i jedynie jej złote detale są takie same jak wtedy, gdy powstawała. Drugim sekretnym szczegółem ukrytym pośród dekorów w formie stylizowanych czarnych róż, są miniaturowe przedstawienia Ojca Czasu na złoconych elementach po każdej stronie wieży.

Twórcy tej osobliwej zegarmistrzowskiej konstrukcji zadbali o to, by wzór ten został natychmiast zarejestrowany, mieli bowiem nadzieję, że uda im się sprzedać wiele egzemplarzy Małych Benów – choć ostatecznie skończyło się na zaledwie kilku, z których jeden przetrwał w South Norwood, a inny na Seszelach.

Kolejnym zaskoczeniem może być sam mechanizm Little Bena, a właściwie miejsce, gdzie się on znajduje. Otóż wcale nie tam, gdzie można by się go spodziewać, czyli nie za tarczami zegara. Mechanizm ulokowano u dołu wieży, skąd biegnie specjalny pręt, aż do tarcz zegara, aby obracać wskazówkami. Pierwotnie z boku wieży znajdował się również gruby szklany panel, ukazujący mechanizm zegara. Prawdopodobnie znajdował się tam, gdzie dziś mieści się metalowa płyta z napisem informującym o niedawnych pracach restauracyjnych.

Nowatorskim rozwiązaniem w czasach powstania Little Bena było to, że latarnia gazowa za tarczami zegara zapalała się i gasła automatycznie na skutek działania zegarowego mechanizmu, co oszczędzało codziennej pracy miejskiemu latarnikowi.

W czerwcu 1923 roku zasugerowano, by Little Ben został przeniesiony do County Hall, ponieważ jego większy i starszy brat – Big Ben okazał się wówczas nieco zawodny. Propozycja ta została odrzucona jako zbyt kosztowna. Nie uchroniło to jednak Małego Bena przed licznymi przeprowadzkami.

Pierwsza z nich miała miejsce w lipcu 1962 roku, kiedy to poszerzono ulice, a na środku drogi powstała nowa poczekalnia dla pieszych, dlatego wieża zegarowa została rozebrana i usunięta z placu budowy.

Przez lata tkwiła w zapomnieniu w magazynie do czasu jej odnalezienia w 1981 roku. Wtedy to poddano Małego Bena renowacji za 35 000 funtów. Rada Miasta Westminster przy wsparciu Elf Aquitaine „jako gest francusko-brytyjskiej przyjaźni” zapłaciła za odnowienie tego osobliwego zabytku, który został ponownie odsłonięty 6 grudnia 1981 roku. Zaangażowanie francuskiej firmy wynikało z faktu, że Clock Tower była popularnym miejscem spotkań Francuzów w Londynie, którzy w czasach wiktoriańskich wsiadali do pociągu wodnego płynącego z Victorii do Calais.

Na obudowie zegara znajduje się rymowany wers Apology for Summer Time:

„Moje ręce możesz opóźnić lub przyspieszyć, moje serce bije prawdziwie dla Anglii, jak i dla Francji”.

„J.W.R.” Tweet

Para wersów odnosi się do planu, zgodnie z którym zegar miał być stale ustawiony na czas letni, co miało zapewnić poprawną godzinę dla Francji w miesiącach zimowych i nie mniej poprawną godzinę dla Wielkiej Brytanii w miesiącach letnich. Jednak ta polityka została zmieniona (a może nigdy nie została wdrożona), ponieważ teraz zegar jest ustawiony na GMT zimą i BST latem, tak jak wszystkie inne zegary w Wielkiej Brytanii.

Ostatni raz Little Ben został usunięty w 2012 roku i umieszczony w magazynie podczas prac modernizacyjnych stacji London Victoria. Po ponownym odświeżeniu wieża zegarowa została zainstalowana 28 lutego 2016 roku.

A, że Little Ben został wpisany na Listę Dziedzictwa Narodowego Anglii w grudniu 1987 roku jako obiekt klasy II to wielbiciele turystycznych atrakcji śmiało mogą go dopisać do ciekawostek wartych obejrzenia. 

A czy ja rzeczywiście obiecywałam krótki wpis?

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

BLONDYNKA O SOBIE


„Kobieta renesansu”, która żadnej pracy się nie boi (ale niektórych profesji, z zasady, unika). Plastyczka, absolwentka archeologii śródziemnomorskiej (z miłości do egipskich starożytności), reporterka telewizyjna, stylistka wnętrz, rzeczniczka prasowa jednego z warszawskich muzeów, redaktorka merytoryczna (od zawsze i na zawsze), szefowa pewnej ważnej kampanii (ale nie wrześniowej), działaczka polonijna. Obecnie kuratorka i propagatorka sztuki.


Po pracy: projektantka kolczyków i zwariowanych nakryć głowy, dekoratorka tortów, a incydentalnie sopranistka pewnego londyńskiego chóru. Spontaniczna podróżniczka, tropicielka absurdów, dociekliwa zwiedzaczka i niestrudzona spacerowiczka, spostrzegawcza Cyklopka dokumentująca wszystko trzecim okiem (obiektywu).


Blondynka od zawsze, od niedawna blogerka (czyli bLONDYNka nad Tamizą) opisująca uroki Londynu. Mieszkanka stolicy Wielkiej Brytanii (od prawie dekady) zakochana w tym mieście po uszy i oczy, czyli


Ania Kolczyńska

  • O BLOGU
  • OSZCZĘDZA
  • PODRÓŻUJE
  • POLECA
  • ROZMAWIA
  • SMAKUJE
  • SPACERUJE
  • ZAGLĄDA
  • ZWIEDZA

WSPARCIE BLOGA

Jeśli ten post albo mój blog spodobał Ci się na tyle, żeby postawić mi symboliczną angielską herbatkę albo kieliszek prosecco, (które piję jak herbatkę), to wystarczy, że klikniesz przycisk poniżej.

Dziękuję i obiecuję, że wzniosę toast za Twoje zdrowie (także herbatką, jak będzie trzeba)!

FOLLOW ME

©2022 | Anna Kolczyńska