BlondynkaNadTamiza
Menu
  • HOME
  • O BLOGU
  • SPACERUJE
  • ZWIEDZA
  • POLECA
  • PODRÓŻUJE
  • SMAKUJE
  • OSZCZĘDZA
  • ZAGLĄDA
  • ROZMAWIA
Menu

Klub Piknika, czyli królewskie biesiadowanie na łonie (przyrody)

Posted on 2023-05-042023-05-25 by Anna Kolczyńska

Niniejszym ogłaszam oficjalne rozpoczęcie sezonu piknikowego. A przynajmniej tego w moim wykonaniu, na który co roku czekam z utęsknieniem! „Niekoniecznie-londyńczykom” należy się w tym miejscu małe wyjaśnienie. Piknik to w Londynie prawie styl życia!. Otóż mieszkańcy tego pięknego miasta nad Tamizą wykorzystują każdą pogodową sposobność, żeby choć na chwilę zalec na jednym z miejskich trawników: w przerwie pomiędzy wykładami, w godzinie lunchu podczas pracy itd. I nie czekają z tym do maja.

Wystarczy odrobina słońca i małe zmiłowanie w pogodzie, żeby okoliczne skwery zostały zaanektowane przez „trawnikowych obsiadaczy”. Miejscami można nawet odnieść wrażenie, że im wcześniej ktoś się na to odważy (zanim jeszcze na dobre przyjdzie wiosna), to tym bardziej, we własnych oczach, wydaje się być cool!

Ja na taką nonszalancję sobie raczej nie pozwalam, za to, ilekroć mijamy z polskimi znajomymi takich odważnych, zahartowanych w lokalnych niedostatkach pogody osobników, to mamy ochotę podejść i ostrzec „ej, uważaj, bo wilka dostaniesz!”, jednocześnie próbując znaleźć na to odpowiednią angielską formułkę, w dosłownym tłumaczeniu – co zawsze wydaje się nam zabawne.

image00010
image00025
image00003
image00026

Ale wracając do tradycji piknikowania to jest ona na Wyspach na tyle mocno rozwinięta i kultywowana, że trudno się jej oprzeć. Zwłaszcza, że z nadejściem wiosny ze sklepowych witryn kuszą, a nawet atakują piknikowe akcesoria, w najbardziej aktualnych trendach i kolorach.

W tym roku wiodącym, by nie rzec flagowym (przynajmniej do momentu koronacji) jest print z motywem Union Jack. Widzę w tym nawet pewną marketingową przebiegłość i mrugnięcie okiem do klienta, bo jeśli część mieszkańców Wysp, nie weźmie udziału w uroczystościach związanych z koronacją, wykorzystując długi weekend na wyjazd za miasto, to zawsze można promować ideę pikników na cześć nowego króla, czyli takich z piknikowymi akcesoriami w barwach narodowej flagi albo z odpowiednio koronacyjnym motywem.

Ja tymczasem odkurzyłam w swoim prywatnym foto-archiwum kilka zdjęć, które przypominają mi o błogich chwilach piknikowego lenistwa. Nieodłącznie towarzyszy mu długi spacer, najczęściej przed i po biesiadowaniu na trawie. Może nie zawsze odbywa się to „pod wiszącą skałą”, ale na pewno w wyjątkowo atrakcyjnych okolicznościach przyrody. Oczywiście, poza parkami, Londyn oferuje szereg urokliwych, a bywa, że wręcz dzikich plenerów i tras wycieczkowych, z których znakomita większość moich najbardziej ulubionych znajduje się w okolicach… Tamizy. No, ale czego innego można by się spodziewać po Blondynce nad Tamizą.

image00019
image00001
image00018
image00006
image00021
image00007
image00024
image00029

A zatem Ci z Was, którzy mają taką londyńską możliwość, niech biorą zrolowany pled pod pachę, koszyk oraz cały, mniej lub bardziej niezbędny, piknikowy ekwipunek i ruszają w kierunku nadrzecznej zieloności w okolice Kew, Twickenham, Richmond, Chiswick – (to te moje najulubieńsze miejscówki, ale przecież nie jedyne)!         

image00017
image00014
image00008
image00016
image00022
image00020
image00027

Jeśli ten post albo mój blog spodobał Ci się na tyle, żeby postawić mi symboliczną angielską herbatkę albo kieliszek prosecco, (które piję jak herbatkę), to wystarczy, że klikniesz przycisk poniżej.

Dziękuję i obiecuję, że wzniosę toast za Twoje zdrowie (także herbatką, jak będzie trzeba)!

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

BLONDYNKA O SOBIE


„Kobieta renesansu”, która żadnej pracy się nie boi (ale niektórych profesji, z zasady, unika). Plastyczka, absolwentka archeologii śródziemnomorskiej (z miłości do egipskich starożytności), reporterka telewizyjna, stylistka wnętrz, rzeczniczka prasowa jednego z warszawskich muzeów, redaktorka merytoryczna (od zawsze i na zawsze), szefowa pewnej ważnej kampanii (ale nie wrześniowej), działaczka polonijna. Obecnie kuratorka i propagatorka sztuki.


Po pracy: projektantka kolczyków i zwariowanych nakryć głowy, dekoratorka tortów, a incydentalnie sopranistka pewnego londyńskiego chóru. Spontaniczna podróżniczka, tropicielka absurdów, dociekliwa zwiedzaczka i niestrudzona spacerowiczka, spostrzegawcza Cyklopka dokumentująca wszystko trzecim okiem (obiektywu).


Blondynka od zawsze, od niedawna blogerka (czyli bLONDYNka nad Tamizą) opisująca uroki Londynu. Mieszkanka stolicy Wielkiej Brytanii (od prawie dekady) zakochana w tym mieście po uszy i oczy, czyli


Ania Kolczyńska

  • O BLOGU
  • OSZCZĘDZA
  • PODRÓŻUJE
  • POLECA
  • ROZMAWIA
  • SMAKUJE
  • SPACERUJE
  • ZAGLĄDA
  • ZWIEDZA

WSPARCIE BLOGA

Jeśli ten post albo mój blog spodobał Ci się na tyle, żeby postawić mi symboliczną angielską herbatkę albo kieliszek prosecco, (które piję jak herbatkę), to wystarczy, że klikniesz przycisk poniżej.

Dziękuję i obiecuję, że wzniosę toast za Twoje zdrowie (także herbatką, jak będzie trzeba)!

FOLLOW ME

©2022 | Anna Kolczyńska